Janusz Stolarski (Poznań) – „Zemsta Czerwonych Bucików”

O spektaklu

Umarły w 1986 roku w wieku 32 lat, Philips Dimitri Galas – dramaturg, aktor, artysta cyrkowy i plastyk, był twórcą nowej formy scenicznej, którą sam nazwał „Avant-Vaudeville”. Wyrosła ona z jego własnych doświadczeń nabytych podczas pracy w europejskich i amerykańskich teatrach, cyrkach i kabaretach.

Przykładem tej formy jest monodram „Zemsta Czerwonych Bucików”, który przyniósł autorowi znaczące wyróżnienia (m.in. Weekly Theatre Award, oraz Hollywood Drama – Logue Award). Tekst ten został przetłumaczony przez Sławomira Michała Chwastowskiego specjalnie dla Janusza Stolarskiego. Jest to dramat muzyczny, choć nie powstał do niego żaden zapis nutowy. W utworze muzyką jest sam aktor, wypowiadany przez niego tekst i wykonywane czynności.

Ze swobodą, dowcipem i ironią aktor przez godzinę opowiada nam historię artysty pracującego w amerykański show biznesie, muzyka, który kiedyś był „sławną dziecięcą gwiazdą, śpiewającą sensacją podróżnych scen”. Teraz pozostały mu jedynie niespełnione młodzieńcze ambicje i bezowocne oczekiwanie na wielki sukces. Teraźniejszość, to koszmar z najczarniejszych snów każdego artysty – gra na kontrabasie na weselach – nie „do kotleta”, lecz „do resztek na talerzu, do tego co się nie zmieściło…”.

Przeszłość ciąży nad nim jak klątwa rzucona przez dziecięca piosenkę o „Czerwonych Bucikach”. Klątwa, od której wciąż, na nowo „każdej nocy” próbuje się uwolnić.
Polska prapremiera „Zemsty Czerwonych Bucików” (Teatr Polski w Poznaniu, 10.02.1995r.) była pierwszą prezentacją dzieła Galasa poza kontynentem amerykańskim.

Recenzje

Byłe cudowne dziecko – Dymitriontko – ma kłopoty z osobowością. Obsesyjnie powraca do niego śpiewana niegdyś piosenka o czerwonych bucikach. Dziś nie może jej zaśpiewać. To on był pierwszym nałogowym palaczem, wynalazcą gumowych pieczątek, pierwszym dietetykiem. To jego radziła się Gertruda Stein… Dzisiaj grywa na weselach cholerne polki na cholernym kontrabasie, na którym nie umie grać.(…) Jest w tekście Philipa-Dimitri Galasa Ameryka, teatr, jest sztuka przez duże „S”, jest knajpa. No i przede wszystkim rozpacz. Czy ten tekst kończy się optymistycznie? W monodramie Janusza Stolarskiego jest przede wszystkim Janusz Stolarski (…). Stolarski jest ostatnim aktorem, którego zatrudniłabym na małej estradzie do opowiadania dowcipów – tak myślałam. On rzeczywiście nie jest klasycznym mistrzem gagu i piosenki – ale tylko w potocznym sensie. Nie ma pewności czy rozśmieszyłby ludzi w jakiejkolwiek knajpce. Ja natomiast pękam ze śmiechu kiedy radzi się go wielka Gertruda, kiedy on jako mim rzuca okno i puszcza latawca, kiedy Isadora Duncan animowana przez niego odkrywa kasetę. Zachwyca mnie scena kiedy Dymitriontko ciągnie ca sobą wielki kontrabas… A na finał jest mi piekielnie smutno.(…)
Ewa Obrębowska-Piasecka „Gazeta Wielkopolska”

Sztuka wymaga od grającego ją aktora niesamowitych umiejętności. Godzinę musi on sobą samym zainteresować widzów. Nie ma prawie żadnych dekoracji. Janusz Stolarski w roli Dymitriątka udowodnił raz jeszcze swoją klasę. Potrafił wspaniale opanować publiczność, wydobyć z niej oczekiwane reakcje. Rzeczywiście śmialiśmy się (czasem z samych siebie), a po wyjściu z teatru kołatały nam się zdania tam usłyszane.
Ewa Podolska „Expres Poznański”.

Janusz Stolarski, laureat Grand Prix na XXV OFTJA w Toruniu (za monodram „Ecce Homo” wg Fryderyka Nietzschego) pokazuje w spektaklu szeroką gamę aktorskich umiejętności, znakomicie oddając różne w nastroju i temperaturze stany duchowe bohatera. Uplastycznia je mimiką i ruchem, podkreśla poprzez zmienny rytm nadawany słowom. Pomimo tego, że melodia pojawia się w tym spektaklu rzadko, to jednak pozostawia on wrażenie muzyczności.
Rafał Bubnicki „Rzeczpospolita”.

(…) Dla Janusza Stolarskiego monodram to pratekst do spotkania się z widzem, zarazem sposób komunikowania się, mówienia o sobie, a raczej rozmawiania w konwencji: „ja jestem taki, a co wy na to?”. Stolarski, bowiem, jak mało kto liczy się ze swoim widzem -bardzo konkretnym odbiorcą jego sztuki – kimś bliskim lub kogo przeczuwa jeszcze w procesie tworzenia. Pewnie dlatego, jako jedyny wciąga widza w harmonijną, aktywną interakcje i to z powodzeniem (Grabarz Królów). Ma przy tym dar nawiązywania kontaktu z widzem, jest pokorny wobec swojego rozmówcy i świadomy tego, po co stoi na scenie i co ma do powiedzenia. Janusz Stolarski wsłuchuje się w potrzeby widza, którego traktuje jak współautora swej wypowiedzi, dlatego często wprowadza zmiany do monodramów, które rosną, dojrzewają doskonalą się razem z nim tak, że utożsamiane są tylko ze Stolarskim (Ecce Homo).Nazywa siebie aktorem poszukującym, któremu obca jest sztampa raz wyuczonej roli. W swoich monodramach łączy elementy improwizacji, eksperymentu, sztuki performatywnej, komedii dell arte. „Aktor ma po to ucho, oko i słuch wewnętrzny, żeby ciągle budować od nowa!” mawia. Inspiracją dla jego teatru jest życie w które wmanewrowany jest żywy człowiek. Dlatego w teatrze Stolarskiego jest wiele ekspresji i siły, znakomite wyczucie humoru i autoironii (Zemsta Czerwonych Bucików),są doświadczenia metafizyczne i przejmujące sprawy egzystencjalne, wypowiedziane prosto, bardzo po ludzku (Ecce Homo), są metafory i psychologiczna prawda. Dla Tomasza Miłkowskiego Janusz Stolarski to „gejzer pomysłów artystycznych”.
Elwira Militowska-Kordska

„Rola warsztatu w teatrze jednego aktora
w relacji osobowość aktora a teatr jednoosobowy”
(…) Tekst amerykańskiego pisarza opowiada historię artysty, który wypadł z trybów show biznesu i nie ma szans na powrót. Przekleństwem bohatera jest wspomnienie dzieciństwa, dręczące minioną sławą „cudownego dziecka”. Dimitri podejmuje destrukcyjną walkę ze sobą i swoim nieudanym życiem.
Janusz Stolarski – absolwent krakowskiej PWST – buduje tragedię bohatera minimalnymi środkami. Ascetyczna scenografia i kilka rekwizytów wystarczają mu do nakreślenia czasoprzestrzeni, w której porusza się postać. Kontrabas jest jednocześnie stołkiem, kobietą i instrumentem, choć nie wydaje z siebie ani jednego dźwięku. Stolarski w mistrzowski sposób obnaża głupotę i schematyzm rządzący kulturą popularną. Parodiuje artystów, którzy pragną zachować oryginalność, masowo kopiują pozy, gesty i zachowania stereotypowo kojarzone z ich dziedziną (…). Wypluwa z siebie setki słów na minutę, jakby tym szaleńczym potokiem chciał zagłuszyć smutną dla artysty prawdę, że nikt nie chce go słuchać.
Janusz Stolarski zaprezentował w Studyjnym aktorstwo na najwyższym poziomie. Historia wrażliwego, ale niedocenianego artysty stała się niepostrzeżenie prywatną opowieścią grającego swój niszowy monodram aktora. Monika Wasilewska, Gazeta Wyborcza – Łódź, 21.09.2006

Premiera „Zemsty czerwonych bucików” odbyła się dziewięć lat temu. Monodram w wykonaniu Janusza Stolarskiego wyreżyserował Sławomir Chwastowski. Sztuka Philipa D. Galasa zbulwersowała wtedy środowisko poznańskie. Ze sceny padały bowiem słowa których w dobrym towarzystwie nie wypada używać, zwłaszcza w nadmiarze. Spektakl z różnych względów szybko zszedł z afisza. Dziś warstwa językowa „Zemsty czerwonych bucików” wydaje się kaszką manną. Mamy za sobą doświadczenia sceniczne z nowymi brutalistami, a wśród elit zapanowała wręcz modą aby swoje wypowiedzi okraszać jakimś siarczystym słowem przypisanym niegdyś do języka lumpenproletariatu. Czy to oznaczą że monodram Stolarskiego stracił pazur? Przede wszystkim jest to nieco inny monodram. Grany jest niemal w knajpie (podczas spektaklu słychać było odgłosy biesiady w Wielkopolskiej Zagrodzie), czyli w środowisku, o którym, opowiada bohater – Dymitriątko. Stolarskiemu przybyło lat, ale nie śpiewa lepiej niż wtedy. Ma jeden, bardzo ważny rekwizyt – kontrabas. Nie pierwszy raz okazuje się na scenie, że ten duży instrument jest bardzo poręczny. Ze względu na kształty może być kochanką, żoną, stołkiem barowym, partnerem do rozmowy… Dymitriątko, byłe cudowne dziecko, ma kłopoty z osobowością. Jest już Dymitrem. Czasy świetności ma już za sobą, a ich symbolem i przekleństwem są czerwone buciki. Niestety, nie zawsze cudowne dzieci wyrastają na cudownych artystów. Z tym problemem, by nie rzec mitem, próbuje się rozprawić bohater „Zemsty”. Naszemu kontrabasiście wszystko się pomieszało: dzieciństwo z dorosłością, bo ta przyszła zapewne za wcześnie, estrada z życiem, bohaterowie lektur z partnerami życiowymi i scenicznymi..
Dziewięć lat temu „Zemsta czerwonych bucików” i sam Stolarski wydawali się nieco bardziej śmieszni. Może dobrze się stało, że aktor odłożył monodram na kilka lat do przechowalni.
Pytania, które padają ze sceny, które rodzą się u odbiorcy, dotyczą ciągle tego samego: Czy wszystko jest na sprzedaż? Czy wszystko można obśmiać i okpić? Wreszcie – czy do końca można w człowieku „zabić” dziecko? Stolarski tak jak nie umie śpiewać i nie potrafi zabawiać dowcipami publiki, tak również nie potrafi dać gotowych odpowiedzi w postaci prostych formułek. Odwołując się do motywu „cudownego dziecka”, pokazuje pułapki życia ludzkiego, które czasami tylko bywają spieszne, zwykle są przerażające (…).
„Gorzki śmiech bucików” Stefan Drajewski, Głos Wielkopolski nr 285/06.12. – 07-12-2004.

Nagrody

– Grand Prix i Nagroda Dziennikarzy na Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Jednego Aktora w Toruniu (1995)
– Grand Prix Geras, Nagroda Wrocławskiego Informatora Kulturalnego na Wrocławskich Spotkaniach Teatrów Jednoosobowych i Małych Form Teatralnych we Wrocławiu (1995)
– Nagroda im. Kazimierza Krzanowskiego na Ogólnopolskim Przeglądzie Małych Form w Szczecinie (1995)
– 2004r. – udział w 38. MIEDZYNARODOWYCH WROCŁAWSKICH SPOTKANIACH TEATRÓW JEDNEGO AKTORA we Wrocławiu z monodramami „Ecce Homo”, „Zemsta Czerwonych Bucików”, „Grabarz królów”:
– Nagroda Dziennikarzy im. Tadeusza Burzyńskiego,
– Nagroda Przewodniczącego Rady Miejskiej Wrocławia,
– Nagroda Senatora RP Bogusława Litwińca,
– Nagroda im. Ireny Rzeszowskiej.

Strona Janusza Stolarskiego: www.januszstolarski.info

Niedziela, 23 listopada 2014 roku, godzina 20:00.
Sala teatralna im. Ryszarda Cieślaka w teatrze
Terminus A Quo. Ul. T. Kościuszki 33, Nowa Sól.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *